• Wpisów:69
  • Średnio co: 28 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 15:06
  • Licznik odwiedzin:21 271 / 1978 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
jak nie zjesz już nic do końca dnia = jesteś zajebista.

2 kanapki
30g chipsów ( nosz kurw. ręka szybsza niż mózg )
sok
250 ml zupy ogórkowej.

Idę teraz poćwiczyć i randka z geografią.

Ciągła myśl, że mój chłopak jest szczuplejszy niż ja mnie dobija...
  • awatar Izerka: Nie frapuj sie tym , że Twoj men jest szczuplejszy. Męzczyźni z natury maja mniej tłuszczyku niż kobiety. Porównaj sylwetki swojej rodziny, wtedy bedziesz lepiej "rozumiała" swoją sylwetkę. Pozdrawiam :)
  • awatar no chocolate: nie przejmuj się chipsami :)
  • awatar Addictivei: Udanej randki :).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Stwierdziłam, że ciągle siebie oszukuje. Że niby rozmiar 38... Serio? Po co rozmiar 38, skoro lepszy, ładniejszy jest 36.
*Chcę* piękny, wyćwiczony brzuch. Że widać te mięśnie. Cudowny brzuszek.
*Chcę* szczupłe uda. Szczupłe jędrne uda.
*Chcę* jędrną, zgrabną dupe.
*Chcę* ćwiczeń i diety!

*GŁÓWNE WYZWANIA*
Może ktoś ma ochotę się przyłączyć?
1 - miesiąc bez słodyczy.
2 - miesiąc bez jedzenia po 18.
3 - miesiąc na diecie i ćwiczeniach.
4 - przejść cały trening "Wskakuj".
5 - zacząć chodzić z Karo na basen.
Nie mam pojęcia, kiedy ja znajdę czas na to. Ale dam radę.

STUL PYSK WREDNA ŁAJZO SIEDZĄCA TAM GDZIEŚ W MOJEJ GŁOWIE.
LENIU, ZAMKNIJ RYJ UPRZEJMIE PROSZĘ.
SŁOWO "NIE DAM RADY", WYPIERDALAJ.

Amen.
  • awatar Venice ♥: Też chce mieć ładne uda ;/ Wbij i skomentuj ostatnie wpisy.
  • awatar no chocolate: Mogę przejść z Tobą. Oprócz 4tego punktu planu :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dawno mnie tu nie było. Właśnie pokazuje się moja systematyczność. No ale cóż.

*ZAKOCHAŁAM SIĘ*
*-*

Mam motywacje! Miłość jest chyba najlepszą motywacją, żeby schudnąć, żeby dbać o siebie.
Dużo nie chce schudnąć. Z rozmiaru 40 na 38.
z *75kg* na *65kg*.
Głównie chodzi mi, aby mieć płaski brzuch. Stwierdziłam że moje duże uda i duży tyłek to moje atuty. Muszę wyrobić ramiona i jeszcze bardziej wcięcie w talii.
Reasumując.

MÓJ PLAN NA ROK 2013:
*waga ok 65kg.*
*rozmiar 38*
*ujędrnić uda i tyłek*
*wyrobić ramiona i talie*
*płaski brzuszek*
 

 
zjadłam za dużo. ale nie aż tak bardzo.
jabłko
kopytka z lekkim gulaszem.
naleśnik po meksykańsku
dwa kawałki ciasta z sezamem
kawałek szarlotki.
{ uwierzcie, że w porównaniu z wcześniejszymi dniami to malutko }

10 min hula hoop.
100 pajacyków.
{ coś się dzieje }


jaram się *-*.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*uwaga. długa notka*

ile razy muszę dostać po dupie?
ile razy muszę zobaczyć, że nikt mnie nie chce?
idzie zima, a mnie nie ma kto łapek grzać.
wszyscy dookoła zakochani, szczęśliwi tylko nie ja.
ale to się zmieni.
Tak jak sobie obiecałam ten rok będzie ostatnim rokiem, w którym ważę 70 i więcej kilo.
mam mało czasu. to fakt. ale będę się starać ze wszystkich sił.
w bilansie lekarskim mam przepisaną dietę, więc...


ale nie. serio. mam rozpierdol emocjonalny. *nikt mnie nie chce*. mam tego dość. chudzi ludzie mają lepiej.

mój plan zamieszczam w "mottach" bo będę miała cały czas na niego oko. a tymczasem. dobranoc.
 

 
podsumowanie tygodnia:
ja pierdolę.
  • awatar dans macabre: @Addictivei: nie mogę się ogarnąć . może ja nie chcę. Patrzę na dziewczyny z klasy, wszystkie chudziutkie, ale nie takie CHUDE, wysportowane... a ja... ;/
  • awatar Addictivei: Aż tak źle?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
brak postępów.
dalej jestem w czarnej d...
nie mam pomysłu na siebie.
nie wiem co robić.
rozpierdol.
codziennie jem ciastka/czekoladę.
ale jest postęp.
kupiony *chrom*
*o*
brawwoo.

dobra no więc robimy tak:
*0 dzień diety*
*0 dzień bez słodyczy*
*84 dni do końca roku*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Rzygam już smakiem Wasy.
Rzygam smakiem nieposolonego pomidora.
Nienawidzę czekolady. [ale to + chyba akurat]

Muszę zrobić zamienniki jakieś.
Wafle ryżowe są spoko.
Nie wiem czy dobrze robię, ale ja za każdą kanapkę
[szkolną] czyt. 2 kromki chleba/bułki, masełko, pomidorek i szynka liczę 300 kcal. No bo to tak wychodzi. A jedząc w szkole takie kanapki 2 . Jest już 600 kcal. + w domu ok . 150 [bo z jednej kromki] 750. Obiad. zależy co. No i dupa.

Pozostają więc *SERKI* , które kojarzą mi się z zawaleniem. . .
Reasumując. Nie schudnę nigdy. ;] .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
No nie wyszło. Nie wyszło no.
Zawaliłam ten tydzień.
Ale i wyciągnęłam wnioski.
Bez brzuszków się nie obejdzie.
Są one koniecznością.
Do biegania nie mogę się zmusić.

Boże. Kiedy ja schudnę ?
  • awatar Korean Size: Spokojnie, nabierz motywacji i zacznij od nowa! Na pewno schudniesz :)
  • awatar Addictivei: Daj sobie czasu. Trzymam kciuki.
  • awatar hateandhate: Boże, kiedy ja zacznę w końcu ćwiczyć? nie martw się, w końcu się pozbierasz i nabierzesz znowu motywacji. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przejrzałam swoje wcześniejsze notki. Boże, jak ja mogłam chcieć tak przynależeć do *pro any*. Ale nie mam zamiaru kasować poprzednich notatek, a broń Boże kasować tego bloga.
Pobuszowałam w internecie. Zaczęłam od poszukiwania jakiś informacji na temat *chromu*. Ostatnimi czasy, jestem bardzo łakoma na słodkości. Okropność. Nie wiem czy zadziała, ale w Rossmannie za mniej niż 10 złoty, to w sumie, czemu nie?
Kolejnym specyfikiem jest błonnik. Tyle się o nim gada. Nie przekonują mnie jakoś batoniki z błonnikiem ani pigułeczki. Łyżka otrąb owsianych popita wodą i jedziemy. Może coś to zapcha mój żołądek.
W szkole żadnych kanapek. Owoc, jogurt, woda. W ogóle postaram się ograniczyć chleb i tłuste rzeczy.
Dalej. Czytając, wertując itp. itd natrafiłam się na ten blog: http://www.odchudzamsie.pl/ .
Z pewnością wiele z Was odwiedziło ten blog, ale mnie on zainspirował i zmotywował. Po pierwsze. Ciągnie mnie do biegania. Ale nie tak jak zawsze, polną dróżką, która nie ma nawet 1 kilometra. Bieg po lesie. Ale. No właśnie jest ale. Nie wiem kiedy miałabym biegać, to raz, a dwa boje się tak biegać sama po lesie. Wiecie *slender man* itp. No i skakanka. Jak zacznę skakać to nie mogę przestać.
Kiedy już schudnę, to może zapiszę się na jakiś trening typu kosz lub może taniec jakiś. I super byłoby chodzić na basen tak na godzinkę, dwie raz w tygodniu. Tyle że wtedy nie będzie tak dużo czasu na siedzenie przed kompem, a czasem będą takie dni, że nie będę mogła wcale wejść. W sumie wyjdzie mi to na dobre. Ale to dopiero jak będę ważyć 65 kilo. I te rozrywki to tak, żeby trzymać formę.
A teraz kończę te wypociny. Ja wiem, że wszyscy to czytają. Wiem o tym. Hahahaha. xD Ale mniejsza z tym, piszę to dla siebie, chociaż jeśli to ktoś przeczyta i skomentuje to będzie bardzo miło.


*Jutro zakładamy wygodne buciki i ruszamy w teren*
  • awatar uundressed: no to powodzenia w realizacji planów i motywacji do ćwiczen! rzeba spiąć tyłek wkońcu! :D trzymam kciuki za HSGD!;p
  • awatar dans macabre: Szok ! : o . A dzięki, dzięki. Ja tobie również życzę powodzenia. :D
  • awatar Korean Size: Przeczytałam wszystko, o! I jestem z Ciebie dumna! Najważniejsze to zdrowe odchudzanie (choć do mnie to jeszcze nie dociera, ale cii). Więc trzymam za Ciebie kciuki i walcz, Mała, WALCZ! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nowa szkoła,
Nowe plany,
Nowe motywacje.

No więc roztyłam się. No ale czego się spodziewałam. Z racji takiej, iż jestem mało ambitną osóbką, to moje diety przynoszą jakieś małe skutki. Trudno. Spróbujmy jeszcze raz. Może tym razem dojdzie do skutku mój chrom, błonnik lub inny tego typu suplement. Głównym celem to nie niszczenie swojej psychiki. Nie prowadzenie siebie do autodestrukcji. Chcę być szczęśliwa, a będę taką dopiero wtedy, gdy będę ważyć mniej niż 65 kg. Będę dumna, jeśli z końcem roku 2012 będę ważyć nawet 64 kg. (Co będzie dosyć ciekawym wyzwaniem biorąc pod uwagę święta rodzinne i tym podobne)

Reasumując:
*cel docelowy - mniej niż 65 kilo z dniem 01.01.2013*
*nie schodzimy poniżej 500 kcal dziennie*
*żadnych głodówek - najgorsze, największe zło*
*brak wymiotów, jeśli zawalę jakiś dzień to trudno. trochę więcej ćwiczeń po prostu*

Nie mogę robić dużej ilości brzuszków... Zaraz mi coś w kręgosłupie strzela i kręci mi się w głowie.

Co do diety to zastanawiam się na ABC , jest ona dość długa, ale mam czas, a nad HSGD .
Przyznaję się bez bicia, że nie wiem na czym polega ABC, poczytam i się określę.
  • awatar decadent: ABC całkowicie się kłóci z brakiem głodówek i nie schodzeniem poniżej 500 kcal powodzenia :*
  • awatar not perfect..: gratulacje , naa pewno Ci się uda. powodzenia i wytrwałości;D zapraszam do mnie nowy wpis:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
sora, że nic nie pisze -,-'
czasu nie mam.
z dietą chujowo
z życiem chujowo
pojadę do Anglii jako grubas
(policzą mi nadbagaż za moją wagę )
mniejsza.
codziennie próbuje się odepchnąć z mojego dna.
ale mi na tym dnie jest dobrze.
i to jest najgorsze.
codziennie tosty, batoniki, chipsy, czyli coś co mogłam zrobić najgorszego.
Tylko czekam na rok szkolny, żeby móc się zająć czymś innym niż jedzenie.
Powrócimy do starej zasady.
W szkole nie jeść, w domu zjeść trochę obiadu.
Ruszać się i uczyć.
Uczyć się i ruszać.



http://shinybox.pl/?ref=ad8918d
NIOOO . DAWAAĆ . Ladies ♥
  • awatar Gość: Ja też już chce szkołę :) tę monotonie :D
  • awatar dans macabre: @lisha: no właśnie taki mam zamiar. :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Bvahahahahahahaaaa !
Miało być mniej żarcia .
TAKI CHUJ! ;]
Miało być więcej ruchu .
TAKI CHUJ! ;]
Wbiłam właśnie na wagę a tutaj
* werble *
73 kg.
czuję się jak KROWA. Nie. Sorka. Krówki są spoko, takie fajne łaciate i wgl muuu robią.
wyglądam jak SŁONICA W OSTATNIM MIESIĄCU CIĄŻY ;]
bvahahahhaa.

Ale nie. Było fajnie. Opaliłam się. Na ramionach i pleckach jestem tak ładnie brązowa :3 .
Ale nogi ciągle są blade. ACZKOLWIEK! Nie jest papierowa biel jak wcześniej. Tak to jedyne z czego jestem w miarę zadowolona ze swojego wyglądu. Opalenizna. Nie równa jak skurwysyn, ale cooo tam.

Nie wiem czy dalej sie będę odchudzać czy nie. Za dwa tygodnie Anglia. Wbije tam i się ludzie będą za mną oglądać, że się słoń z cyrku urwał.

Zerwałam z K. ;] jestem suką. On mnie nienawidzi.
ha ha ha ha fucking ha.


*a jak tam Wy , ze swoimi dietami?*
  • awatar Trolli :): uuuł.. masz taką wagę jak ja, no to jesteśmy sobie równe ;D ahahahah
  • awatar no chocolate: Ohoho, jaka waga! Ja w 2 miesiące 10kg przytyłam, więc jest spoko! :D
  • awatar hateandhate: ale widać, że masz dobry humor. Przecież w wakacje można trochę zaszaleć z jedzeniem :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Zawieszam tego bloga.
W sobotę jadę na mazury.
Może po mazurach się ogarnę i wrócę.
Ale póki co koniec z dietą.
Najgorsze jest to, że codziennie ostatnio jem coś słodkiego.
Tam postaram się ogarnąć. Jeść mniej. Będzie więcej ruchu, bo niby te rowery. Ale okaże się wszystko tam.
Jak wrócę, to postaram się chociaż przez dwa tygodnie zrobić SGD.
Albo może SGD zacznę na mazurach. Nie wiem. Jeszcze dzisiaj będę nad tym myśleć...

W każdym bądź razie nie będzie mnie, ale życzę Wam moje kochaaanee Rybcie żebyście się nie poddawały. Jak to zrobiłam ja. Żebyście chuudłyyy i osiągały swoją wymarzoną perfekcję. Żeby zawsze Wam się chciało ćwiczyć.

Chudego. xoxo .
Ciao ;*
 

 
*Zawaliłam* , znowu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
No to już mogę zrobić bilans, bo do końca dnia nie mogę nic zjeść.
BRRRAWO JA! Mi się znowu tych ciastek zachciało
-,-.


*B I L A N S*
•śniadanie:
grahamka z masłem i pomidorem
serek Activia z dwoma łyżkami płatków kukurydzianych.
•drugie śniadanie:
dwie śliwki (Boże, jakie to dobre jest *-*)
•obiad:
ciastka
gotowane ziemniaki z sosem grzybowym + mizeria
•podwieczorek:
•kolacja:
*k/800k*


Ruch: *nic.*


Ta notka będzie oczywiście edytowana jeszcze bo:
albo coś opier*... to raz. ALE BĘDĘ SIĘ STARAŁA
NIC JUŻ NIE JEŚĆ!
dojdą ćwiczenia. to na 1OO.
muszę podliczyć kcal. tzn. mam obliczone, ale jestem nażaaartaa po obiedzie i nie chce mi się wstawać. xD


Ciao . ; *
Miłego, chudego dnia !
  • awatar Trolli :): ooj. dzięki za info. napisałaś się a napisałaś . może zacznę to. właściwie to już chyba zaczęłam bo jem około 400 kcal no i ruchu około 2 godzinki.;D to jest dobre .! zaczynam :)
  • awatar Plan jest taki: e tam jeszcze do 1000 możesz dojeść coś ;) nie jest źle :)
  • awatar dans macabre: @I don't know!: właśnie mi przypomniałaś... zapomniałam wpisać, że opierdoliłam ciastka.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 


Cały dzień siedzi mi to w uszach! Ten początek.
Jezusmariaaaa ♥ .
Kocham to! ♥
  • awatar dans macabre: @I don't know!: Ty mnie zaraziłaś " Bara Bara Bere Bere " :P . @Cather!ne: A wiiiidziiszzzzz :D
  • awatar Trolli :): ooj zaraziłaś mnie nią, i to jaak :)
  • awatar Gość: O.o Słucham deathcoru ale to to mi się podoba XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
*B I L A N S*

•śniadanie [168k] :
jajecznica z jednego jajka na maśle
pół pomidora
2 kromki wasa
•IIśniadanie [65k] :
małe jabłko
dwie garstki porzeczek
•obiad [ok 100k] :
zupa pomidorowa z kluskami
•podwieczorek [269k] :
5 śliwek
BIG MILK [kurwa. 85 pustych kcal]
2 KRUCHE CIASTKA [100 pustych kcal]
•kolacja [225k] :
płatki kukurydziane z mlekiem
cappucio -,-

*827k/900k*

•pół h jazdy na rolkach
•60 pajacyków
•15 przysiadów
•95 brzuszków
•skakanka [trasa Ryga - Talin 310 podskoków]


Tak chujowo dzisiaj wyszło. Ale nie przekroczyłam. Te ciastka i ten lód to oczywiście... wieczór. Tak. Wtedy wszystko wyłazi z człowieka -,-'
Ale i tak się opanowałam tylko DWA CIASTKA! Nie MILIARDY. Loda nie żałuje. Ale będę się starała nie jeść.
A jeszcze tak do godziny 17 się wahałam. Czy *HSGD*, czy *SGD* . No i wyszło to pierwsze. Ale może to i lepiej. Znając moje jadanie i pilnowanie czy w talerzu jest 250 ml i czy jabłko waży 100 g czy może mniej to rzadko będę przekraczać. Wręcz przeciwnie. Jest to dla mnie za dużo kcal. 900 o.o
800 to najmniejsza liczba. Jak ja nie jem chleba przykładowo. Tylko te sucharki. A jedna kromka chleba ma 106k ( dane pobrane z podręcznika od techniki ). Sera żółtego nie tknę. -,-' Nie to, że nie lubię. Ale jakoś tak ser żółty kojarzy mi się z fast foodami. A tak à propos, *czy tosty to fast food?* o.o Wiecie. Te tosty takie z serem, szynką. Takie... no nie wiem jak to wytłumaczyć

Dobra. Idę poczytać o tych dwóch moich dietach.


Ciaooo xoxoxo
 

 
Nie wiem który to już raz próbuję się odbić od dna. Z jednej strony podobam się już sobie, a z drugiej nie.

*Żadnych marzeń*. Nie poddam się. Nie mam zamiaru. Pomimo tego, że ciągle zawalam, nie poddam się.
Jutro mamy poniedziałek. I od jutra zaczynam *HSGD*. Na powrót wyćwiczę sobie silną wolę.




W tym momencie będzie to chyba najlepszy pomysł. Nie chcę dużo schudnąć. 5 kg. TYLKO 5 kg. Ale nie chcę, żeby była to "sucha masa" tylko tłuszcz.
Kiedy byłam na zwykłej SGD nie chodziłam padnięta. Tak więc na tej również nie będę.
Nie proszę Was już nawet o trzymanie za mnie kciuków, bo to już tylko ode mnie zależy czy to wyjdzie czy nie.

*6 dni* Mazury
*25 dni* Anglia


Zmienię wygląd bloga. Nie mam co robić, a nie usnę i tak bo bardzo boli mnie brzuch po dzisiejszym śniadaniu. ;] Ale to wyłącznie moja wina.

Ciaaaooo . xoxo
 

 
Byłam u koleżanki. No i napad.
Chipsy, dwie paczki popcornu, tosty, ciastka.
Przed wyjazdem waga - 66 kg.
Teraz 70 kg + wzdęcia, ból brzucha itp.
NORMA. Idę grać w simsy. Narka.
  • awatar Trolli :): jee, simsy ?:D w które grasz?:D ooj widzę ze dużo nas łączy ;D
  • awatar Madzia11189: Ale się nie poddawaj. Zacznij od nowa, za którymś razem dasz radę :*
  • awatar Korean Size: Kochana... ;( Poćwicz trochę i od jutra zacznij od nowa :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*BARDZO BARDZO WAŻNE PYTANIE*
Wiem, że dzisiaj to już sama siebie przechodzę z ilością dodawanych notek, no ale.

28 wyjeżdżam na mazury z koleżanką. Będą tam ogniska itp. I właśnie 28 byłby ostatni dzień baletnicy. Czytam tak właśnie o tym i z tej diety trzeba też umieć wyjść. A ja tak średnio będę mogła. Na mazurach aktywny tryb ma być. Bo wycieczki rowerowe itp. A po baletnicy będę wykończona. Już teraz boli mnie ciągle serce, duszno mi itp. Nie wiadomo ile można schudnąć przez to 10 dni. Jedne piszą, że schudły 7 kg, drugie że 12 {WTF?! Przez 10 dni?!} a jeszcze inne że około 3 kg. Ja to 10 dni nie mam zamiaru się męczyć, żeby schudnąć 3 kg i to w dodatku "sucha masa".

Z drugiej strony. Zawsze marzyłam, żeby dietę baletnicy przejść. Podziwiam wszystkie dziewczyny, które ją przeszły. Naprawdę.

*I TERAZ PYTANIE NA KONIEC
• Zakończyć dietę i poświęcić ten tydzień na podreperowanie organizmu. {oczywiście z ćwiczeń nie zrezygnuję. Cały czas ćwiczymy}

*CZY*
• Trwać dalej i udowodnić sobie, że jest się silną?


*HELP!*
  • awatar Plan jest taki: skończ :)
  • awatar grubasxxl: też mysle ze powinnaś zakończyć :P
  • awatar mydreamisthin: lepiej skończ i jedz dużo warzyw i owoców,żeby odżywić trochę organizm,a później stopniowo dodawaj kromkę pieczywa,czy jakąś wasę itp.. a ile już na niej jesteś??
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›